Weekendowe trio


Czasami nachodzi mnie chęć zbudowania jakiegoś małego, prostego modelu, który byłby swoistą odskocznią od tego co aktualnie jest na warsztacie. Tak było i tym razem. Ponownie sięgnąłem do pudła z modelami z kolekcji Wrzesień 1939. Jak wspomniałem powyżej chciałem skleić coś w miarę szybko; coś prostego i niezbyt wymagającego. Wybór padł na trzy modele: polskie samochód pancerny WZ.34 II,  czołg lekki TKS z karabinami maszynowymi oraz lekki czołg rozpoznawczy TK-3. Wszystkie tradycyjnie w skali 1:72. No i była okazja do sprawdzenia w boju zakupionych niedawno farb Hataka przeznaczonych właśnie do polskich pojazdów wojskowych z czasów Kampanii Wrześniowej



Całą "trójcę" modeli skleiłem bez większych niespodzianek. Tradycyjnie już było trochę zabawy z drobnymi elementami, ale już powoli przywykłem do tego typu niespodzianek przy pracy z wrześniowymi modelami.



Po naniesieniu podkładu dałem modelom trochę czasu na odpoczynek.

Mniej więcej po tygodniu zabrałem się za nanoszenie trójkolorowego kamuflażu. Malowanie TKS-a przebiegło poprawnie. Ale przy WZ.34 II i TK-3 zaczęły się małe schody. Nie wiedząc dlaczego (zapewne przez jakiś mój błąd), zaczął zapychać mi się aerograf. Z uwagi na wielkość modeli w swoim starym aerografie Adler (sprawdzonym już przy precyzyjnym malowaniu) miałem zamontowaną tradycyjnie dyszę 0,2 mm. Farby odpowiednio rozcieńczyłem dedykowanym rozcieńczalnikiem. Po kilku minutach malowania aerograf zaczął pluć farbą. Myślałem, że to chwilowa przypadłość i po przeczyszczeniu urządzenia kontynuowałem pracę. Niestety dysza wciąż się zapychała. By nie stracić motywacji do dalszych prac, postanowiłem zmienić aerograf na nowszy model Ultra firmy Harder @ Steenbeck. Tutaj też były niewielkie problemy, ale koniec końców udało się. Praca z Ultrą wymaga nieco więcej precyzji, gdyż ten model nie posiada blokady iglicy, a przy malowaniu taki małych modeli jest to bardzo przydatna funkcja. Po przygodach z aerografem postanowiłem dać sobie kilka dni odpoczynku.



Na koniec wszystkie modele potraktowałem delikatnie wash-em "track wash". Później suchy pędzel dla uwydatnienia detali, a na sam koniec lakier matowy.
Mimo tych wszystkich niespodzianek z malowaniem muszę przyznać, że kolorystyka farb Hataka jest bardzo realistyczna. Fajnie też, że poza pojedynczymi buteleczkami, można również zakupić specjalne zestawy kolorów przeznaczone dla konkretnej grupy pojazdów. Tak postąpiłem i ja, kupując zestaw, o którym wypominałem na początku tego wpisu.

Zdaję sobie sprawę, że muszę jeszcze zdecydowanie popracować z tymi farbami, bo wydaje mi się, że mają one w sobie potencjał, którego jeszcze nie potrafię w pełni wykorzystać. Niemniej jednak prace nad całą trójką modeli uważam za udane.

Poniżej prezentuję zdjęcia gotowych modeli.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

XIX Ogólnopolski Konkurs Modeli Kartonowych w Przeciszowie

Przydatny gadżet dla modelarza kartonowego

Przejazd dla miłośników kolei i fotografii